O mnie

 

Mam na imię Agnieszka, lat 30, mąż Kamil, córka Aniela.

 

 

Oj przez kilka dni myślałam, co tu o sobie napisać czy nie wystarczy metryczka, bo przecież kogo to interesuje kim jestem ale jednak doszłam do wniosku, że po pierwsze ktoś kto będzie chciał śledzić mojego bloga powinien wiedzieć z kim ma do czynienia, a po drugie blog to taki rodzaj oczyszczenia dla mnie więc chce pisać wszystko i o wszystkim.

Przez ostatnie 10 lat mieszkałam w Warszawie, kariera i fajne życie w stolicy były moim pewnym wyznacznikiem egzystencji. Przyszedł czas na zmiany, założyłam rodzinę i przeprowadziłam się do mojego rodzinnego miasta. Rodzina martwi się, czy w tym małym mieście będziemy mieć z czego żyć, a znajomi pukają się w głowę jak możemy opuszczać stolicę. Sama mam dużo obaw ale życie zmusiło do zmian.
Jestem w trakcie remontu starego drewnianego domu, który ma około 100 lat, trochę porwaliśmy się z mężem z motyką na słońce ale skoro się już zaczęło to trzeba skończyć nasze dzieło. Mieszkam obecnie z rodzicami w mieszkaniu w bloku, prawie 50 metrów kwadratowych, jest różnie ale dajemy radę już 7 miesiąc.

Jestem mamą, mam cudowną córeczkę Anielę, ma obecnie 9 miesięcy. Mama fajnie brzmi, tak dojrzale i odpowiedzialnie ale czy jestem gotowa na zmiany jakie ze sobą niesie, tego nie wiem. Jak to?! Przecież każdy marzy o rodzinie, dzieciach, domu i jak ja mogę mieć jakieś ale….. Tak chciałam, tak wybrałam ale zawsze można mieć obawy czy się jest gotowym na to, że to już na zawsze i nie ma odwrotu.

Jestem pracoholiczką więc ciągle zadaje sobie pytanie jak tu pogodzić moje życie zawodowe z moim życiem prywatnym. Mimo, że jest macierzyński, to ja z wielką ochotą poświęcam się pracy, prowadzę własną Fundację, rozkręcam działalność gospodarczą i nie mogę się doczekać powrotu do pracy na etacie, chociaż będę musiała dojeżdżać 120km.

Hmmmm, co z dzieckiem pewnie myślicie, całe szczęście jest moja mama, której dziękuję, że jest .

Dlaczego blog?
Zmiany, które obecnie mam w życiu łatwo mi nie przychodzą, dlatego postanowiłam się z nimi podzielić, czy to forma terapii oj wychodzi na to że szewc bez butów chodzi ale trudno być może odnajdę dzięki prowadzeniu bloga jaki wewnętrzny spokój. Przyświeca mi również taka myśl, że być może ktoś ma podobnie jak ja bądź znajdzie w moim blogu pewne elementy, które będą dla niego interesujące więc chyba wydaje mi się, ze warto spróbować z tym blogiem. Chociaż niektórzy członkowie mojej rodziny raczej nie widzą we mnie pisarki więc wątpią czy mi się uda ale zobaczymy.