?
Anielka

Moja mała złośnica

Nie spodziewałam się, że tak małe dziecko może okazywać swoją złość, a do tego nic sobie nie robi z hasła ,,nie wolno”.

Aniela zaczęła w końcu poruszać się na czworaka, chociaż to jeszcze jest bardziej pełzanie ale najważniejsze dla niej, że samodzielnie może się przemieszczać. Urok tego jest taki, że dosłownie wszystko ją ciekawi. Wszystko chce otwierać, w każdą dziurkę zajrzeć i wszędzie gdzie to możliwe włożyć swoje rączki. Mi się już gorąco robi, co może jej się stać, a ona nic sobie z tego nie robi. Szpara pomiędzy futryną a drzwiami to jej ulubione miejsce to wkładania rączek i jeszcze troszkę trzeba przy tym drzwiami pomachać. Aż słabo ale taka to zabawa mojej Anielki. Najgorsze jest jednak, że każdy najmniejszy okruszek wynajdzie, weźmie w swoje cudowne małe paluszki i szybko do buzi aby nikt przypadkiem nie zauważył. Co z tego, że człowiek sprząta jak ona i tak coś znajdzie na tej podłodze. Trzeba by mieć oczy dookoła głowy aby zawsze patrzeć czy ona przypadkiem czegoś nie zjadła, chociaż to ja widzę najwięcej.
Mówię Anielce, że tego nie wolno tamtego nie wolno. Często reakcji brak ale ona wie już, co to znaczy i się zaczyna wtedy złościć. To wygląda mniej więcej tak, jakby się ze mną kłóciła i dawała mi znać, jak to nie wolno, a właśnie, że wolno i to co robiła, to robi ze zdwojoną siłą i szybkością. Złości się i krzyczy, a na końcu się rozpłacze.
Wygląda, to troszkę komicznie ale tak naprawdę zastanawiam się jak wypracować w niej, że czegoś nie można dotykać czy ruszać. Podobno jeszcze, tak małe dziecko tego nie rozumie, być może jest jeszcze na to czas. Czego się obawiam? Sytuacji, ze idę z 5 letnią Anielką do spożywczego i ona chce jakąś zabawkę a ja mówię, że nie i zaczyna się histeria.